Lifestyle

Philips Lumea Prestige – moje wrażenia z depilacji światłem

Jak wiecie od pewnego czasu testuje urządzenia Philips Lumea Prestige. Urządzenie już Wam pokazałam i opisałam jego działanie  tutaj. Teraz po dwóch miesiącach i  czterech zabiegach, nadeszła pora na moje wrażeniach i efektach depilacji światłem.

Pierwszy zabieg wykonałam na nogach. Urządzenie przykładamy do ciała i naciskamy lupkę. W ten sposób Lumea “bada” typ skory i włosów.  Dla mojej karnacji został wybrany najwyższy program czyli 5.  Samo naświetlanie nie jest bolesne. Usuwanie włosków trwa znacznie szybciej niż golenie nóg zwykłym nożykiem czy depilacja depilatorem.

Przyznam się szczerze, że pierwszy zabieg zajął mi dłuższą chwilę. To dlatego ze znalezienie odpowiedniego kąta 90 stopni, nie jest tak banalnie proste. Ale jak się już z tym uporamy to idzie gładko. Ja wybrałam metodę przesuwania urządzenia, raz koło razu. Tak aby żaden obszar nóg nie został pominięty.

Urządzenie jest bez przewodowe, co ułatwia nam zabieg. Nie płaczą nam się kable. Należy jednak pamiętać, aby przed każdym użyciem naładować Lumea. Podczas pracy szybko się rozładowuje.Więc jeśli chcemy wydeplikować wszystkie partie ciała należy pamiętać o naładawaniu.

Ale, ale aby uzyskać pożądany efekt i pozbyć się włosów należy być systematycznym. Czyli? Zabieg co 2 tygodnie. Można zapisać sobie daty w kalendarzu. Lecz Philips poszedł o krok dalej i proponuje zainstalowanie aplikacji. Ustawiamy datę pierwszego zabiegu, wybieramy cześć ciała na jakiej wykonany został zabieg. Aplikacja  sama oblicza kiedi powinniśmy wykonać kolejny. Jedyne czego zabrakło  mi w tej aplikacji. To przypomnienia o zabiegach. Myślałam, że choć dzień przed planowaną depilacją zostanie wysłane do mnie jakieś przypomnienie. Ale tak się nie stało. Trzeba zajrzeć samemu w aplikację i zobaczyć czy dziś  mamy dzień depilacji.

Teraz skuteczność. Przy mojej jasnej skórze i ciemnych włoskach na pierwsze efekty musiałam trochę poczekać. Po pierwszym zabiegu nie widać absolutnie żadnej różnicy.  Po trzecim zabiegu zauważyłam, iż włosków odrasta mniej i odrastają wolniej. Zabieg na okolice bikini i pachy był, ale mnie troszkę mniej przyjemny. Zmniejszyłam promień światła na mniejszy, lecz przy naświetlaniu pach czułam delikatne pieczenie. Depilacja twarzy, nie odważyłam się na nią. Może dlatego że nie widzę takiej potrzeby. Ale skusiła się moja mama. Znalezienie odpowiedniego konta 90 stopni to nie małe zmaganie, przy depilacji “wąsików”. Efekty są widoczne po 3 zabiegach.

Całość oceniam bardzo pozytywnie.  Zabiegi są przyjemne, łatwe i szybkie. Po każdym zabiegu włosków jest coraz mniej. Depilacja jest bezbolesna. Jednak na prawdziwy efekt musimy trochę poczekać.  Jedyne co może zniechęcić do tego sprzętu to cena. Ale porównując ją z zabiegami laserowymi w gabinecie kosmetycznym, Urządzenie Lumea wydaje się tańsze. I ten luksus, że w zaciszu własnego domu możemy przeprowadzić depilacje.

Należy pamiętać, aby przed każdą depilacją ogolić włoski.

Czekam z niecierpliwością na pozbycie się wszystkich włosków. Myślę, że za nim przyjdzie prawdziwe lato i sezon bikini. Moje nogi będą gładkie.

Mieliście styczność z tym urządzeniem. Zainteresowałam Was choć trochę?

29 komentarzy do “Philips Lumea Prestige – moje wrażenia z depilacji światłem

  • Raz ze nie jestem osobą systematyczna i żyjąca z kalendarzem w ręku. Dwa cena.to są rzeczy które mnie zniechęcają. Jednak myślę że szybsze jest tradycyjne golenie.

    Odpowiedz
  • Właśnie szukam opinii na temat tego sprzętu i świetnie trafiłam. Tera zastanawiam się czy ponowić zabieg w gabinecie czy zainwestować w sprzęt 🙂

    Odpowiedz
  • Nie ma czego się bać, bo dopasowujesz sobie błyski do fototypu skóry, przykładasz depilator do skóry pod kątem 90 stopni i naciskając przycisk przesuwasz depilator po skórze. Mój babyliss ma błyski do 5 fototypów skóry i nasadki do miejsc wrażliwych

    Odpowiedz
  • Ja mam też depilator IPL ale marki Babyliss, efekt też zobaczyłam dosyć szybko bo mam jasną karnację i ciemne włoski, jak sobie przeliczyłam koszt chodzenia na zabiegi to i tak wysżło taniej posiadanie własnego depilatora, w moim są przypomnienia o zabiegach, to się bardzo przydaje 🙂

    Odpowiedz
  • Ja kupiłam model babylissa bo brałam od koleżanki i byłam zaskoczona efektem.
    Trafiłam akurat na promocję – 100 dni satysfakcja gwarantowana albo zwrot pieniędzy. Te sto dni liczą się od daty zakupu. Mam nadzieję, że latem będę miała spokój z owłosieniem nóg i bikini.

    Odpowiedz
  • Hej, urządzenie to wydaje się fajne, chociaż nie ma co go porównywać z profesjonalnym laserem w gabinetach kosmetycznych, który całkowicie usunie wlos wraz z cebulką, mimo to ta tańsza alternatywa też wydaje się spoko.
    Popraw może jeszcze błędy, nie KONT tylko KĄT, oraz przeczytaj jeszcze raz tekst bo wkradło się kilka błędów stylistycznych 🙂

    Odpowiedz
  • Marzę o tym urządzeniu, od kiedy je pierwszy raz zobaczyłam. Bardzo jestem ciekawa, jak dawałby radę na moich grubych włosach.

    Odpowiedz
  • Ciekawe urządzenie. Myślę, że polecę je koleżankom, dla których depilacja jest tematem problematycznym – sama mam jasne, delikatne włoski, które wcale tak bardzo szybko nie wyrastają 😉

    Odpowiedz
  • Obserwuję reklamy tego produktu z zaciekawieniem. Z jednej strony korci, oj korci. Z drugiej czy przy jasnej karnacji i jeszcze jaśniejszych włoskach, to bardziej ‘kaprys’, czy uzasadniony wydatek ?

    Odpowiedz
  • Kurczę. Obserwuję reklamy tego sprzętu i nie ukrywam. Korci, oj korci. Ale nie wiem czy przy mojej jasnej karnacji i jasnych włoskach taki wydatek ma w ogóle sens..

    Odpowiedz
  • Nigdy nie miałam styczności z takim urządzeniem i od dawna mnie ciekawią.Jakie to byłoby cudowne nie musieć co chwilę używać maszynki do golenia.Cena jak na razie mnie odstrasza,ale może kiedyś w końcu sobie na niego pozwolę.Ale lipa z tą aplikacją w telefonie,ale może ją ulepszą by dawała powiadomienia 😉

    Odpowiedz
  • Dużo poytywnych opinii słyszałam na temat tego urządzenia i jestem strasznie ciekawa jak byłby efekt u mnie ☺ może kiedyś będę miała okazję się przekonać.

    Odpowiedz
  • Już na fp wspomniałam, ze dopóki sama nie spróbuję, to nie uwierzę w jej magiczne działanie. Ale mam pytanie 😛 jak to wszystko wygląda z … rachunkami za prąd? Ile kosztuje naładowanie jednorazowo lumeii?

    Odpowiedz
    • Szczerze powiedziawszy to nawet nie zwróciłam na to uwagi. Bateria ładuje się szybko, a używam co dwa tygodnie. Więc chyba nie wiele

      Odpowiedz
  • Miałam już ten zestaw w rękach i chciałam go kupić, ale ostatecznie odłożyłam go na półkę. Mimo wszystko boję się, że moje niewprawione ręce mogą zrobić sporo krzywdy. Miałaś też takie obawy?

    Odpowiedz
  • Och! Ten sprzęt to moje wielkie marzenie! Kolejny raz dowiaduję się pozytywnych rzeczy i jeszcze bardziej czekam na jakieś odpowiednie święto 😉

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *